Z Lamusa Paszenoga Mojego Dziadka
Lubię zbierać najróżniejsze zapomniane słowa , umiejętności i przedmioty.
Mąż mojej praciotki (czyli siostry mojej babci), czyli mój prapociot (a dla mojego dziadka paszenog) również zbierał przed-, po- i międzywojenne wierszyki, dowcipy i inne rzeczy. Część jego zbiorów dostała się mnie, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką. Widać prapociot wyczuł bratnią duszę w swojej prapociotce 
Ostatnio, dzięki przeprowadzce zdołałam odnaleźć owe kartki (schowane głęboko "by nie zginęły"). Niektóre z nich z pewnością zaciekawią nie tylko mnie i te właśnie zamierzam tu sukcesywnie umieszczać.
Na początek - perełka:
Gramatyka łacińska Autor: M Rodoć
Hamilkar Kartaginy wódz
By swą nienawiść Rzymu móc
Przelać na swego syna
Rzekł: Hannibalu, chłopcze mój
Przysięgnij Romie krwawy bój
Gdy przyjdzie twa godzina.
|
– Papo, Hannibal na to rzekł,
Nie będę Rzymian siekł ni piekł
Będę ich kochał raczej
Bo chociaż jestem jeszcze smyk
Wiem co to polor, co to szyk
I co kultura znaczy
|
– Ha, rzekł Hamilkar, kiedy tak
To niech mnie morski pożre rak
Niech połknie ziemia święta
Jeśli przeżyję taki srom! –
I każe wnet za uszy w dom
Ciągnąć privat-docenta
|
– Masz, rzecze, złota pełny dzban.
Będziesz mi uczył za to pan
Syna łacińskiej mowy.
Docent się skłonił mu w sam pas
I Tirocinium z togi wraz
Wyjął i był gotowy
|
Hannibal zrobił kwaśny gest
Siadł i morduje: Terra est
Rotunda et globosa...
I szło mu nieźle jakiś czas
Lecz w deklinacje skoro wlazł
Dreszcz przeszedł go i zgroza
|
A gdy pomimo trud i pot
Ugrzązł w wspaniałem: qui, quae, quod
Na wierzch mu wyszły oczy
Wreszcie, gdy spotkał piękne haec
Hannibal wydał straszny bek
I wprost do ojca kroczy.
|
– Papo, powiada, schnę jak liść,
Nie mogę tej łaciny zgryźć
To zdrowiu mi nie służy.
|
Stary Hamilkar zmarszczył skroń
Wziął go za ucho i rzekł doń:
– Idź precz i ucz się dłużej!
|
Hannibal znów na stołku siadł,
A choć przy Modus nic nie jadł,
Przy Praesens nie spał wcale,
Choć przy Perfectum zaniemógł,
Choć go Gerundia ścięły z nóg,
Wciąż uczy się wytrwale.
|
Aż gdy przełykał Supinum
Powstał mu w głowie trzask i szum
I diabli go już brali.
Więc gramatykę, niby cep,
Porwał, docenta palnął w łeb
I znów do ojca wali.
|
– Papo!, zawoła, dość już mam!
Niech piorun trzaśnie quod i quam
I całą tę robotę!
Przysięgam, że obrzydły Rzym
Z jego quiquemi puszczę w dym
I z kuli ziemskiej zmiotę!
|
Hamilkar chciał mu wskazać drzwi,
Lecz widząc, że w młodzieńcu tkwi
Do Rzymu niechęć sroga,
Rzekł: – Zgoda, teraz masz już dość.
Widzę, żeś moja z kości kość,
Że nienawidzisz wroga.
|
Mam komu mój przekazać miecz
Docent niech sobie rusza precz
Wołać Arcykapłana!
Niech na uczczenie tego dnia
Bogom w ofierze kozła da
Koguta i barana!
|
|