START • O MNIE • AKTUALNOŚCI • PROZA • WIERSZYKI • KSIĄŻKI • RÓŻNOŚCI • NAPISZ
                                                AKTUALNOŚCI       


19 I 12
UWAGA! KONKURS!
Kto chce wygrać nowiutki, przedpremierowy egzemplarz "Telefonów do przyjaciela"? Już niedługo na blogu "Czytajmy polskich autorów" zostanie ogłoszony konkurs. Zapowiadam z dużym wyprzedzeniem, ponieważ udział będą mogli wziąć tylko ci, którzy przeczytali którąś z moich powieści (pytanie konkursowe zakłada znajomość chociaż jednej). Ale czasu jest tyle, że każdy zdoła nadrobić zaległości, jakby co.
Śledźcie stronę, już niedługo więcej informacji na ten temat!



13 I 12
Witam się ze wszystkimi już Nowym Roku i po krótkim urlopie spędzonym niedaleko TEGO miejsca. Odetchnęłam, przewietrzyłam umysł, nabrałam energii i mogę zacząć myśleć o kolejnej książce. Ale najpierw... ostatnie poprawki w "Telefonach do przyjaciela". Miło mi poinformować, że są już po składzie, jeszcze tylko parę drobnych korekt, polowanie na przecinki, chochliki i... ksiązka może wreszcie iść do drukarni. Mam nadzieję, że tak jak zaplanowano - już na wiosnę pojawi się w ksiągarniach.
A przy okazji zapraszam do poczytania kilku nowych recenzji: "Kradzione róże" okiem Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i Jasminy, oraz "Czynnik miłości" okiem KaraQ.
Zapraszam!



24 XII 11
"W dzień Bożego Narodzenia
Radość wszelkiego stworzenia..."


Pełni tej radości życzę wszystkim odwiedzającym moją stronę: znajomym i nieznajomych, czytelnikom i tym, którzy jeszcze nie mieli w ręku żadnej mojej książki, stałym bywalcom i przypadkowym przechodniom.
Radosnego świętowania!




18 XII 11
Konkursy zakończone, adresy zwycięzców przekazane Naszej Księgarni, pozostaje tylko mieć nadzieję, że książki zdążą dotrzeć pod choinkę :) Wszystkim serdecznie dziękuję za udział i gratuluję zwycięzcom.
Jak widać w nagłówku, adwent nam się rozjaśnia, świeczki już palą się w komplecie, a ja od poniedziałku planuję wpaść w wir świątecznych przygotowań. Jutro moczę grzybki, kupuję kiszoną kapustę na próbę i jeśli okaże się dobra, we wtorek szykuję farsz do pieroga (u nas się na to mówi "kapuśniak"). Składniki do kutii prawie już mam, brakuje mi jeszcze fig i rodzynek, do makowca siłą rzeczy też wszystko jest, najgorsze to sprzątanie ;)
Czy ktoś ma dobry przepis na piernik? Najlepiej taki prawdziwy, smakujący piernikiem, a nie sodą, taki, który musi poleżeć parę dni zanim będzie dobry. Co roku próbuję inny przepis i to ciągle nie jest "to".
A Wy? Jak sobie radzicie z przygotowaniami? Co się u Was jada na Wigilię?




11 XII 11
Zapaliłam dziś trzecią świeczkę w moim adwentowym wieńcu w nagłówku strony, jeszcze tylko dwa tygodnie do Bożego Narodzenia. Nie wiem jak Wy, ale ja ciągle czuję się niegotowa. Także w tym zwyczajnym przyziemnym sensie. Mam tylko suszone grzybki i chyba trochę maku, może jakieś bakalie, nie mam jeszcze prezentów, a co gorsza brakuje mi też pomysłów. Pewnie jak zwykle wszystko będę robić na ostatnią chwilę. Ale u kogoś kto spóźnił się nawet na własny ślub i na własny pogrzeb to chyba typowe?
Za to adwentowy konkurs błyskawiczny udało mi się zakończyć w terminie. Żałowałam strasznie, że mogłam wylosować tylko trzy osoby, ale pozostałych zapraszam do kolejnych konkursów, o których za chwilę. (Szczegóły losowania na facebooku)
Muszę powiedzieć, że bardzo mnie zaskoczył wynik: Losowanie było całkiem przypadkowe, tymczasem wszystkie trzy zwyciężczynie są płci żeńskiej, mają imię zaczynające się na literę M, a do tego z jedną z nich planujemy kolejny błyskawiczny konkurs (tym razem trzeba będzie puścić wodze fantazji), który zacznie się dziś o północy a skończy się we wtorek w południe.
Tym razem chcąc wziąć udział nie trzeba ani mieć konta na facebooku ani nigdzie się rejestrować. Serdecznie zapraszam. Do wygrania jeden z trzech egzemplarzy "Kradzionych róż". A za trzy dni kolejny konkurs, w którym nagrodą będzie dla odmiany "Czynnik miłości". Pod choinkę dla siebie lub dla kogoś - jak znalazł. Zapraszam!





8 XII 11
Za oknem nadal wieje, leje i Wielka Smuta próbuje zapanować nad światem, przynajmniej nad moim światem, tymczasem wielkimi krokami zbliża się Niedziela Gaudete. Wtedy w kościołach zamiast fioletu zapanuje kolor różowy, na ołtarzu pojawią się kwiaty, a wszystkie modlitwy liturgiczne i czytania mają jeden i ten sam motyw: Radujcie się! Pan jest blisko! Cieszcie się!
Szukając więc powodów do radości, wspólnie z Naszą Księgarnią urządziliśmy adwentowy Konkus Błyskawiczny, w którym nagrodą są moje książki. Niestety ten konkurs obejmuje tylko osoby posiadające konto na facebooku. Zadanie konkusowe jest bardzo proste - trzeba polubić i udostępnić na swojej tablicy stronę Czynnika Miłości, Kradzionych Róż, albo moją autorską. Można też wszystkie trzy. Wszystkie osoby, które w sobotę do północy wywiążą się z zadania, wezmą udział w losowaniu książek, o ile... liczba konkursowiczów przekroczy setkę. Szczegóły i regulamin konkursu na mojej fanpage a dokładniej TUTAJ. Przykro mi, że zabawa nie obejmie ludzi spoza facebooka, ale bliżej Świąt planujemy jeszcze jeden konkurs, tym razem z bardziej skomplikowanym zadaniem niż posiadanie konta. :)
Zapraszam!




27 XI 11
Za oknem wieje i leje, jest zimno, ponuro i bardzo listopadowo, a tymczasem niespodziewanie zaczął się adwent. Radosne czekanie, dar i tajemnica, ciemność rozświetlona lampionem i Boże Narodzenie w perspektywie.
Jak to czasem pozory mylą, jak łatwo można dać się pokonać temu co widzimy i czujemy, co wali się na nas, przygniata smutkiem i beznadzieją.
Adwent mówi nam - jest nadzieja. Na razie ukryta i niewidoczna, ale jest. Trzeba tylko radośnie czekać i... warto zacząć przygotowania, bo ten dzień przyjdzie szybciej niż się spodziewamy.
Pozdrawiam wszystkich smutnych i przygniecionych ciężarem codzienności. Do radosnego spotkania za cztery tygodnie, w zapachu siana, piernika, choinki, makowca, skórki pomarańczowej i świeżo wypastowanych podłóg :)





17 XI 11
panelNie tak dawno pisałam o Rzeczypospolitej Babskiej w Siedlcach, dziś wracam do tego tematu i udostępniam link do Oficjalnej Strony Miasta Siedlce gdzie o nas napisali. Przeżyjmy to jeszcze raz! :)



9 XI 11
KRMiło mi poinformować, że "Kradzione róże" zdobyły III miejsce w plebiscycie "Książka na lato 2011", zaraz za "Cieniem Gejszy" i niekwestionowaną laureatką - "Cukiernią pod Amorem". Tutaj szczegółowe wyniki plebiscytu.
Dziękuję wszystkim, którzy głosowali, a tych, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać, zapraszam do lektury.


21 X 11
Właśnie dostałam "Telefony do przyjaciela" już po pierwszej redakcji, więc przez jakiś czas nie będę się pokazywać w sieci. (Korekta autorska to dość czasochłonne zajęcie). Zanim jednak się pożegnam, chcę nadmienić, że zakończyłam pierwszy etap rozgryzania facebooka i można już tam mnie polubić ;) (Albo i nie)
Zapraszam do zwiedzania i klikania.



                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


20 X 11
No i stało się! Zobowiązana przez koleżanki Literatki... załozyłam sobie konto na Facebooku.fb
Broniłam się przed tym długo, rękami i nogami, ale w końcu dałam się przekonać. Na razie można polubić tylko moje książki (aby to zrobić trzeba wejśc TUTAJ, wybrać książkę i... polubić.) Na mnie samą przyjdzie czas później, jak się juz otrzaskam z tym portalem.
A propos podlinkowanej powyżej strony z moimi książkami - polecam tam zajrzeć, nawet jeśli się nie zamierza niczego "polubiać", bo dodałam notkę, jaka ukaże się na okładce "Telefonów do przyjaciela".


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


16 X 11
Jestem zachwycona Siedlcami. Pierwsze, co mnie już na starcie zaskoczyło i zachwyciło, to staropolska gościnność. Właściciel hotelu "Janusz" zakwaterował nas w przytulnych pokojach, wyłożonych miękkimi dywanami, w których tak cudownie zapadają się stopy. Spałyśmy w wygodnych łóżkach, a jedzenie tam było takie, że trzeba pomieszkać co najmniej tydzień, albo i miesiąć, by spróbować wszystkich specjałów. Do tego przemiła obsługa i takaż atmosfera. Wyjeżdżałyśmy wszystkie z prawdziwym żalem.
Drugi mój zachwyt - siedlecka biblioteka. W całości skomputeryzowana, z bogatym księgozbiorem i salami, których nie powstydziłaby się niejedna stolica. Najbardziej spodobała mi się część dla dzieci i młodzieży - niskie krzesełka wyłożone kolorowymi poduszkami w kształcie kwiatków i zwierzątek, nisko umieszczone wieszaki, książki tak ustawione by nawet małe dzieci mogły swobodnie po nie sięgnąć, dużo radosnych kolorów, ciepło i przytulność. A obok czytelnia dla dorosłych gdzie można przejrzeć prasę popijając kawę czy czekoladę na gorąco.
Do tego nie jest to budynek sobie a muzom - zwiedzałysmy ją w południe i w czytelni czasopism jakiś pan przeglądał gazety (przepraszamy, bo narobiłyśmy trochę hałasu robiąc sobie zdjęcie na tle księgozbioru) a przy stanowiskach komputerowych siedzieli ludzie i to wcale nie młodzież (ci pewnie mają juz własne koputery w domu) ale osoby o mocno już posrebrzonych włosach i brodach.
Jest to miasto wydające najwięcej na kulturę spośród wszystkich polskich miast. I rzeczywiście: tu ciągle coś się dzieje. Organizowane są konkursy, festiwale poezji spiewanej i tyle innych rzeczy, że nie sposób wszystkich wymienić. Ubierając się po panelu podsłuchałam, jak panie szatniarki rozmawiały o ostatniej sztuce teatralnej, którą miały okazję obejrzeć i wybierały się na kolejną.
Działa tu Uniwersytet Trzeciego Wieku, a przy nim Teatr UTW "Dlaczego nie?", którego naprawdę profesjonalną grę wszyscy mieli okazję podziwiać rozwiązując przygotowaną specjalnie na panel zagadkę kryminalną. Proszę też zwrócić uwagę na inne, dostępne na youtube, filmy Andrzeja Jastrzębskiego. Warto. Są naprawdę dobre.
Scenariusz "Mrocznych Akt" napisała Mariola Zaczyńska, spiritus movens i wczorajszego panelu i wielu innych inicjatyw - kobieta wulkan, huragan i treser lwów w jednym. Chylę czoła przed jej talentami organizacyjnymi i przywódczymi oraz wyobraźnią i rozmachem.
Kolejne moje pozytywne zaskoczenie - cały hotel "Janusz" jest dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Mało tego - do większości budynków użyteczności publicznej, do Centrum Kultury czy do katedry, prowadzą wygodne podjazdy dla wózków, są też obniżone krawężniki, przynajmniej jeśli chodzi o centrum miasta, dalej nie sprawdzałam. Po napisaniu "Telefonów do przyjaciela" niemal odruchowo zwracam na to uwagę, widzę jak bardzo nieprzyjazne dla wózkersów jest moje miasto i jak pozytywnie na tle większości polskich miast odcinają się Siedlce.
Podsumowując - bardzo się nam tu spodobało. Miejsce tak przyjazne kulturze zasługuje na to by stać się mekką wszelkiej maści artystów, twórców, ludzi kultury nauki i sztuki. I mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się zorganizować coś jeszcze lepszego. (Mamy już pewne plany, ale o tym narazie sza!)
Słowem - kto nie był, niech żałuje.
Z pewnością lada dzień pojawią się relacje i/lub zdjęcia, które będę sukcesywnie linkować.
A teraz, kiedy pisze te słowa, siedzę sobie na dworcu Warszawa Wschodnia, w pociągu, który miał planowo odjechać o 13:33 (jest 14:17) i czekam (przy akompaniamencie wiązanek pasażerów) aż PKP usunie "przyczyny techniczne" uniemożliwiające pociągom dalekobieżnym poruszanie się między stacjami Warszawa Wschodnia i Warszawa Centralna. Właśnie zapowiadają pociąg ekspresowy z Przemyśla do Gdyni, który "zwiększył opóźnienie do ok 60 minut". O! A mój też (stojąc cały czas na peronie) "zwiększył opóźnienie do ok 60 minut. Opóźnienie pociągu może ulec zmianie". No cóż, przecież jestem w stolicy. ;)
Wiecie co? Chyba jednak wolę tę dziarską prowincję, niż spoczywające na laurach Centrum.
Na szczęście mam ze sobą laptop i książkę Marioli Zaczyńskiej jako wesołą lekturę na podróż. I przy takiej lekturze nawet godzinne opóźnienie jakoś mnie nie wytrąca z równowagi.
Ho, ho... Chyba ktoś mi to czyta przez ramię, bo właśnie zapowiedzieli odjazd mojego pociągu.(14:26) Grunt to zachować spokój i dobry humor.
Mariolu - dziękuję. :)


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

11 X 11
Okładka oficjalnie zatwierdzona. Prawda, że śliczna? W tej chwili szykujemy notkę, która pojawi się z tyłu książki. Ale sama książka... dopiero na wiosnę ;)


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

4 X 11
No i wreszcie mamy okładkę Telefonów do przyjaciela! Dziś jeszcze nie mogę jej pokazać, dopiero po ostatecznym zatwierdzeniu, ale już teraz musicie mi uwierzyć na słowo, że jest śliczna. W najbliższych dniach umieszczę ją na stronie. Kto wie? Może nawet jutro?


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

14 IX 11
Wrzesień nieoczekiwanie dobiegł połowy, a ja nawet nie zamieściłam relacji z Otwartych Ogrodów. Ale miałam zupełnie wariackie te ostatne dwa tygodnie i przeważnie jeśli nie w drodze, to w biegu. (I wcale nie w związku z pisaniem.) A niedługo znowu wybieram się w podróż i już teraz chciałabym zaprosić wszystkich chętnych do Siedlec. Nauka i sztuka podały sobie ręce, a że z obydwiema mi po drodze, więc z przyjemnością wezmę w tym udział.
Już ostrzę sobie zęby na kilka ciekawych wykładów, na ktore chciałabym zajrzeć, a sama, wraz z plejadą innych koleżanek po piórze (a raczej po klawiaturze) pojawię się na Scenie (ho! ho!) teatralnej (ho!ho!ho!) 15 października o 15:00 w Centrum Kultury i Sztuki, w Siedlcach, ul. Biskupa Ignacego Świrskiego 31. Atrakcji przewidziano mnóstwo, proponuję sobie doczytać szczegóły w programie festiwalu. ZAPRASZAM SERDECZNIE!


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

22 VIII 11
Tytuł zatwierdzony!
Książka, roboczo określana dotąd przeze mnie jako "Syrena de Bergerac" ma wreszcie oficjalny tytuł. Będzie brzmiał TELEFONY DO PRZYJACIELA
I jak?
Premiera prawdopodobnie w marcu. Teraz czekamy na okładkę.
Jeśli chodzi o wyniki plebiscytu "Książka na lato 2011", to... organizatorom padł dysk.
No cóż... zdarza się. :D W każdym razie dziękuję bardzo tym wszystkim, którzy głosowali na "Kradzione róże".


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


13 VIII 11
Uwaga czytelnicy i znajomi z okolic Warszawy!
W ramach corocznej imprezy Otwarte Ogrody, 27 sierpnia w Zalesiu Dolnym, w ogrodzie Manuli Kalickiej, pisarki i dziennikarki, między godziną 13 a 16 odbędzie się kiermasz książek (z autografem i/lub dedykacją), loteria książkowa i dyskusja panelowa w której wezmą udział m.in: Agnieszka Gil, Lucyna Olejniczak, Karolina Sykulska, Maria Ulatowska, Mariola Zaczyńska, no i ja.
Przewidujemy też inne atrakcje. Jak powiedziałby Kali: "Atrakcji mnóstwo za bardzo". Zresztą zobaczcie sami!

Zapraszamy do Zalesia!


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


1 VIII 11
hurra! SKOŃCZYŁAM!!!hurra! Nowa książka wreszcie skończona i oddana do pierwszej redakcji. Teraz tylko drobne poprawki, kolejna redakcja, korekty i... w marcu pewnie się pojawi w księgarniach :) Długo? Ale za to będzie co czytać, bo zapowiada się dosyć gruba.
A przy okazji - okazuje się, że plebiscyt "Ksiażka na lato 2011" został przedłużony o jeszcze dwa tygodnie. Jeśli więc ktoś ma ochotę zagłosować na "Kradzione róże" - jeszcze może to zrobić. Przypominam, że głosuje się nie przez kliknięcie, tylko przez wysłanie maila na adres podany na portalu.


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

28 VI 11
Portal Literacki Fabrica Librorum, który hostuje moją stronę, robi porządki i przeprowadzki na serwerze. Z tego też powodu niektóre podstrony przez jakiś czas mogą wyświetlać się niepoprawnie.
Bardzo proszę o informację jeśli coś nie będzie działać. Poprawię tak szybko jak się da.



                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


18 VI 11
Uwaga! Jeśli komuś spodobały się "Kradzione róże" to może na nie zagłosować w plebiscycie "Ksiażka na lato 2011". Jak piszą organizatorzy "Celem plebiscytu jest poznanie odpowiedzi na pytanie - którą książkę warto polecić na lato 2011?"
Jak głosować?
Dokładny regulamin TUTAJ
Tak w skrócie: Z podanej TUTAJ listy książek należy wybrać pięć (nie można mniej), ułożyć w kolejności od najlepszej w dół i przesłać mailem na podany na stronie adres z tematem "Plebiscyt 2011". Proszą o zamieszczenie podpisu (imię i nazwisko), ale nie umieszczanie danych adresowych. Książka, którą ustawi się na miejcu I dostanie 5 punktów, ta z piątego miejsca - jeden punkt. Głosować można do końca lipca!
Innmi słowy - jesli ktoś zechce polecić "Kradzione róże" jako "książkę na tegoroczne lato" - będzie mi bardzo miło. A do tego można wygrać stosik książek w nagrodę.



                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


12 VI 11
Wczoraj niespodziewanie udzieliłam wywiadu.;)
Powiedzmy - wywiadu incognito. ;)
Wybrałam się mianowicie na gnieźnieńskie Dni Astronomii. Najpierw do planetarium (po raz pierwszy spotkałam się z czymś takim jak przenośne planetarlium, które da się rozłozyć w każdej wiekszej sali - świetna sprawa. Przedszkola i szkoły powinny dobijać się o ten pokaz i mam nadzieję, że tak się w koncu stanie.) Wieczorem spotkaliśmy się na zadrzewionym placu za Domem Kultury i obserwowaliśmy niebo. Zarówno gołym okiem jak i przez teleskop. Dziś znalazłam relację z tej imprezy. No i zobaczcie: było tam kilkanaście osób, a dziennikarz o wrażenia zapytał akurat mnie. Czy ja naprawdę aż tak się rzucam w oczy?
;) No fakt, jestem dość wysoka, ale powód zapewne był inny - pan redaktor podszedł akurat w chwili gdy próbowałam zobrazować jaka jest różnica między nowiem a zaćmieniem Księżyca (nb. patrzcie w niebo w środę! 15 czerwca jest zaćmienie księżyca!) i udawałam Słońce, astronomowi kazałam udawać Księżyc, a mężowi Ziemię.



                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


30 V 11
Tak to jakoś jest, że jeśli człowiek nie zabierze się do czegoś od razu, odłozy na poźniej, to owo "później" może się przesunąć ad calendas graecas .
A przecież chciałam opowiedzieć o Święcie Bydgoskiego Przedmieścia!
Cieszę się, że miałam możliwość uczestniczenia w tym niezwykłym evencie. Długo będę go wspominać. Ale... po kolei.
Centrum świętowania stanowił chyba park. Tam działo się najwięcej. Nie miałam możliwości uczestniczenia we wszystkim, ale sami popatrzcie na harmonogram. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Bo nikt na przykład nie napisał o dwóch paniach siedzących w ogródku przy Mickiewicza/róg Konopnickiej i zajmujących się dość nietypowym rękodziełem na oczach przechodniów. Wreszcie zrozumiałam dlaczego papacha albo mycki jak z obrazów Bruegla maja taki a nie inny kształt. (Więcej nie zdradzę, przyjdźcie tam za rok, może będą ;))
Mój konkurs z rozpoznawania ulic opisanych w "Czynniku miłosci" niestety średnio się udał - pogoda nie dopisała, deszcz wystraszył ludzi a do tego scena została umieszczona na samym dole dłuuugich schodów prawie na końcu parku - zupełnie niewidoczna. Ja sama musiałam jej dopiero poszukać, a co powiedzieć o ludziach, którzy nie mieli aż takiej motywacji? Do tego przed nami (piszę w liczbie mnogiej, bo zaprosiłam koleżankę-literatkę, która pisze ksiązki o ziemi chełmińskiej, i tematycznie bardzo pasowała do konkursu) miały być tańce karaibskie, ale tancerze przestraszyli się deszczu i odwołali, więc zaczynałyśmy na scenie jako pierwsze. A ludzie - wiadomo - przychodzą kiedy widzą, że coś się dzieje. A my z Anią ani nie tańczyłyśmy, ani nie spiewałyśmy. Ot gdzieś daleko, daleko na dole widać dwie smętne figurki, które coś mówią - nic ciekawego. Ale trochę osób przyszło, odważyli się nawet spróbować swoich sił w konkursie, więc książki się rozeszły, najśmieszniejsze, że dopiero kiedy zaczęłam wpisywac dedykacje do wygranych konkursowych, nagle pojawiło się mnóstwo ludzi z pytaniem co tu się dzieje, co to za książki i czy można je kupić:D.
A jeden komplet książek (Czynnik miłości i Kradzione Róze) pojechał aż do Grodna :) Trochę żałuję, że wszystkie rozlosowałam w konkursie, bo potem odkryłam ciekawą imprezę czytelniczo-biblioteczną, która zaczęła się o 16:00 w jednej z kamienic przy Mickiewicza. I o tym koniecznie muszę Wam napisać:
Zostałam zwabiona absolutnie odlotowymi muffinkami. W życiu nie jadłam czegoś równie pysznego!
Do tego od razu w bramie rzucił mi się w oczy napis: "Weź książkę" i strzałka w prawo, wzkazująca półkę wypełnioną ciekawymi książkami. I powyżej drugi: "Czytelnia" i strzałka kierująca na pięterko gdzie leżały jeszcze ciekawsze ksiażki. A podwórko typu "studnia" zostało przekształcone w kawiarenkę z domowym ciastem, herbatą i kawą.
ZOBACZCIE FOTORELACJĘ
W ogóle tego dnia na Bydgoskim pojawiło się mnóstwo takich "chwilowych kawiarni" oferujących kawę i ciasto za grosze lub całkiem gratis.
Ta, w której dane mi było spróbować muffinek i pysznej drożdżówki nazywała się "Żandarmeria" (ponoć w tej kamienicy kiedyś mieścił się posterunek, nie wiadomo tylko kiedy). Można było siąść z książką przy stoliku i albo czytać, albo rozmawiać z ludźmi, albo słuchać kogoś kto śpiewał akompaniując sobie na gitarze. Mówię Wam - zupełnie bajeczna atmosfera.
Zagadałam się z dwiema studentkami z okolic Ostrołęki, potem jedna z nich uległa wypadkowi (poszłyśmy po ciasto i chciała skrócić sobie drogę, nie zauwazyła daszka nad zejściem do sutereny i biegnąc (sic!) rozbiła o niego głowę). Fatalnie to wyglądało, blizna będzie na mur, ale opatrzyłam ją przy pomocy wody utlenionej i plastra (bo tylko to mieli gospodarze) i dalej siedziałyśmy i gadałyśmy.
(Wniosek na przyszły rok - należy zaopatrzyć się w apteczkę, a na daszku zawiązać czerwoną kokardkę ;)) A jeśli dziewczyna zostanie kiedyś sławną malarką (czego z całego serca jej życzę) to z pewnością należy tam zamontować tablicę pamiątkową. ;) W każdym razie mam nadzieję, że wszystko z nią w porządku i rana się zagoiła. Jeśli mnie czyta, proszę o kontakt na maila lub w księdze gości
Podsumowując - warto było. Poznałam fantastycznych ludzi, nawiązałam ciekawe kontakty. Jeśli tylko będę mogła, za rok znów przyjadę czego i Wam życzę.


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

18 V 11
W najbliższą sobotę, 21 maja, wybieram się do Torunia na Święto Bydgoskiego Przedmieścia. Jest to już druga taka impreza. Zapowiada się bardzo ciekawie - zobaczcie harmonogram.
Organizatorzy napisali na stronie: "Idea Święta opiera się na zaproszeniu mieszkańców do wspólnego celebrowania wyjątkowej atmosfery Bydgoskiego Przedmieścia - dzielnicy pełnej sentymentalnego czaru, pięknych drzew, a także wyjątkowych ludzi. Święto przygotowane zostało jako oddolna inicjatywa twórców i organizacji pozarządowych. W ten sposób chcemy zachęcić wszystkich Państwa do wyjścia z domu, pokazać to co tutaj najlepszego, spotkać się!"
Podoba mi się ta idea, a z dzielnicą jestem związana także z racji zamieszkania, akcja moich książek często rozgrywa się właśnie tam. Dlatego postanowiłam się włączyć i o godzinie 15:00 poprowadzę konkurs z rozpoznawania ulic na podstawie punktów charakterystycznych. Można wygrać którąś z moich powieści. Przygotowałam też małą niespodziankę, ale o tym na razie sza!
Zapraszam wszystkich do wspólnej zabawy!


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

5 V 11
KONKURS WIELKANOCNY - rozwiązany!!!
Szczegółów, a więc kto jest wylosowanym szczęśliwcem, dowiecie się na podlinkowanym powyżej blogu. Ja tylko dodam, że warto przeczytać nadesłane komentarze . Najbardziej ujęły mnie wpisy osób ukrywających się pod nickami mmamma i mamalgosia. To chyba samo sedno - przynajmniej dla mnie.
Pozdrawiam wszystkich ciągle jeszcze wielkanocnie - czy to nie piękne i znaczące, że mamy w Kościele jeden Wielki Piątek ale aż pięćdziesiąt dni na świętowanie wielkanocnej radosci?
Z czynności bardziej świeckich - lubię tworzyć pisanki i to tradycyjnie, woskiem. Mało kto kultywuje tę umiejętność w epoce farbek i naklejek, tym bardziej staram ocalić ją od zapomnienia. Poza tym jajka barwione w łuskach cebuli nie tylko wyglądają, ale i smakują zupełnie inaczej niż malowane farbkami. Nawet w tym roku, mimo dodatkowych obowiązków, nie odmówiłam sobie tej przyjemności.
Oto jajka już pomalowane woskiem, jeszcze przed barwieniem:jaja
A to efekt końcowy:
pisankipisanki
Może nie jest to dzieło sztuki, ale... staram się i ciągle się uczę :)


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

20 IV 11
!!!Uwaga! KONKURS WIELKANOCNY!!!!!!

Od wczoraj ruszył na blogu Agnieszki Gil "Wielkanocny konkurs z różami".
Wszystkie osoby które do pierwszego maja pod tym wpisem zostawią swój komentarz (o czym mają pisać w komentarzu podane jest na blogu Agnieszki) wezmą udział losowaniu "Kradzionych róż" z moją dedykacją, napisaną specjalnie dla zwycięzcy.
Nie trzeba podawać swoich danych osobowych. Tylko osoba wylosowana przez "sierotkę" zostanie poproszona o podanie adresu do wysyłki.
A dlaczego konkurs nazywa się wielkanocny? Zapraszam na blog autorki Dzikiego szczawiu. Tam dowiecie się wszystkiego ze szczegółami.


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

17 IV 11
Palma bije, nie zabije, kosci nie połamie!
Pamiętajcie, chrześcijanie, że za tydzień Zmartwychwstanie!

Takim zawołaniem witano się w Niedzielę Palmową na Podlasiu. Połaczone to było z okładaniem się palmami, czyli poświęconymi wierzbowymi gałazkami.
Obrywali zwłaszcza ci, którym rano nie chciało się wstać, od tych, którzy właśnie wrócili z wczesnoporannej mszy.

Minął rok od mojego poprzedniego wpisu w Niedzielę Palmową, kiedy to po raz pierwszy zacytowałam ten wierszyk. Jak wiele zmieniło się przez ten czas!
Jedno mogę Wam napisać: Wprowadzam tę tradycję u mnie w domu. Dziś wychłostałam palmą mojego tatę :)
Sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego :)

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


6 IV 11
W ostatnią niedzielę zauważyłam, że kwitnie już podbiał. Mogę więc wszem i wobec ogłosić: Mamy wiosnę!
Dlaczego?
Mówi się, że wiosna ma specjalne złote kluczyki, którymi otwiera sobie drzwi, by przyjść już na dobre. Te "kluczyki" to pierWIOSNKI. Pierwsze kwiaty wiosny.
Ktoś spyta:
A przebiśniegi? Zawilce? Przylaszczki?
Nie, nie, moi drodzy - one wszystkie należą jeszcze do przedwiośnia. Dopiero pierwiosnki mówią nam, że wiosna już naprawdę przyszła i jest.
Jest tylko jeden problem. Gdzie je znaleźć? Na ogrodowych prymulkach nie ma co polegać, potrafią zakwitnąc nawet w zimie. Natomiast prawdziwe kluczyki ogłaszają wiosnę cichutko, ukryte gdzieś niepozornie na nadrzecznych łęgach, czy w zaroślach. Kiedyś było ich mnóstwo, ale zbyt wielu miało ochotę je rwać.
Być może dlatego, że ponoć pierwiosnek wpleciony we włosy, lub przypięty do sukni, miał działać magicznie na mężczyzn. Nawet w najbardziej opornym wzbudzić ciepłe uczucia do tak przystrojonej damy. Trudno się zatem dziwić, że zrywano je nagminnie.
Może zatem lepiej poszukać innego, bardziej pospolitego, wskaźnika wiosny?
I tu właśnie na scenę wkracza podbiał.
To ostatni kwiat przedwiośnia. (BTW Czy ktoś wie, jaki jest pierwszy? ;) ) Nie ma wielkich wymagań, rośnie gdzie bądź i zawsze pojawia się we właściwym terminie. Zaraz po nim (nigdy przed nim) wchodzą pierwiosnki i fiołki. W niedzielę zachwyciłam się fiołkowym zboczem. A następnego dnia serce mi się krajało gdy widziałam bezmyslnie zerwane i... rzucone na drogę, gdy zwiędły. Nie mam nic przeciwko temu, gdy ktoś hoduje sobie fiołki w ogrodzie, a potem robi z nich bukiety do przystrojenia domu czy czegokolwiek. Skąd jednak to przekonanie, że kwiaty rosnące dziko są "niczyje"? Ja bym powiedziała raczej, że należą do wszystkich, nie można więc zabierać ich tylko dla siebie.
Oszczędźmy w tym roku fiołki i konwalie. Niech cieszą oko wielu.


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


5 III 11
Tęsknię już za wiosną, a Wy?
Wczoraj widziałam klucz gęsi albo kaczek, nie mogłam rozpoznać z tej odległości, leciały dość szybko i znikły gdzieś w oddali. Zastanawiałam się czy to tylko "podróżnicy zza miedzy", którzy przezimowali gdzieś niedaleko a teraz zmieniają żerowisko czy może znak powracającej wiosny?
Zaraz potem zauważyłam trzy łabędzie lecące majestatycznie od strony jeziora. Niestety jezioro nadal zamarznięte, więc nie mogły wylądować. Ciekawe czy to przelotni goście, czy może pojawili się stali mieszkańcy? Co roku gniazduje tam jedna para.
Cieszy mnie, ze dni stają się coraz dłuższe, mam nadzieję, że wiosna jest już naprawdę blisko.


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


24 I 11
Nie odzywam się, bo deadline na oddanie ksiażki dyszy mi w kark i bardzo intensywnie pracuję.
Stałych bywalców i gości niezmiennie pozdrawiam. :)


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE





Archiwum

-->ZOBACZ WPISY Z 2010 roku
-->ZOBACZ WPISY Z 2009 roku
-->ZOBACZ WPISY Z 2008 roku
-->ZOBACZ WPISY Z 2007 roku
 
© All rights reserved/Wszystkie prawa zastrzeżone
(Możesz kopiować, rozpowszechniać i wykorzystywać umieszczone tu materiały, pamiętaj jednak o prawach autorskich i podaniu linka do mojej strony. Będzie mi miło, jeśli poinformujesz mnie o tym.)