START • O MNIE • AKTUALNOŚCI • PROZA • WIERSZYKI • KSIĄŻKI • RÓŻNOŚCI • NAPISZ
                                                AKTUALNOŚCI        roza


12 VII 10
Dostałam dziś bardzo miły mail od Patrycji pozdrawiam, a w nim informację, że "Czynnik miłosci" od paru dni jest już dostępny w empikach.
Zatem... Można sie już upominać u księgarzy. Choćby tylko po to by zajrzeć do srodka i zobaczyć jak ładnie ksiązka jest rozwiązana graficznie.:)
Mam jednak nadzieję, że "Czynnik miłosci" będzie nie tylko przeglądany, ale i czytany, a czytelnicy zechcą się podzielić swoimi wrazeniami. Niekoniecznie tutaj, chociaż oczywiście księga gości zawsze jest dostępna, takze (a może zwłaszcza) dla takich wpisów.

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

8 VII 10
Do oficjalnej premiery "Czynnika miłosci" zostało jeszcze niecałe pięć dni, ale książka już wyszła z drukarni i jest dostępna w internecie. Choć pewnie i tak nikomu nie wyślą jej wcześniej niż 14 lipca. Ale przynajmniej można ją sobie pooglądać :)
A ja oczywiście, jakże by inaczej - znowu nie mam na nic czasu. Wykańczamy "Kradzione Róże", albo też one wykańczają nas :)
A za oknem (i na moim balkonie) - lato!.

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

16 VI 10
!!!
Jest już zapowiedź "Czynnika miłosci" . Premiera - 14 lipca.
A oto mój profil na stronie Naszej Księgarni.

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

9 VI 10
Jak (było) widać na załączonym obrazku - okładka "Kradzionych róż" już jest zatwierdzona.
I jak wrażenia? Podoba się?
Natomiast "Czynnik miłości" już od paru dni przebywa w drukarni, szykując się do swojej premiery (sami rozumiecie - fryzura, makijaż, nowa sukienka...:)). Lipiec przecież już niedaleko.


                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE


28 V 10
"Kradzione róże" wreszcie skończone! Teraz czekamy na okładkę.
Tak naprawdę to skończyłam je dwa dni temu, ale ciężko było mi się zebrać do zamieszczenia informacji na stronie. Dopiero ostatni wpis w KSIĘDZE GOŚCI mnie zmobilizował. Bo skoro jednak ludzie zaglądają tu świadomie i dobrowolnie, a nie przypadkiem, to jestem im chyba coś winna?
Zatem informuję i stałych bywalców i gości, że dotarłam do mety swojej Wielkiej Pardubickiej i rozglądam się za kolejną gonitwą.:)
A "Czynnik miłości", już po składzie i łamaniu. Bardzo mi się podobają zastosowane tam rozwiazania graficzne. Teraz ostatnie korekty, mamy już notkę na tylną stronę okładki, i książka lada dzień pójdzie do drukarni.
A ja? No cóż. Wyskoczę na długi weekend na drugi koniec Polski, oderwę się trochę, przewietrzę umysł, a potem... trzeba myśleć o następnej ksiązce :)
No i mam nadzieję wreszcie przysiaść nad stroną www, bo zaniedbałam ją strasznie.
Na razie postanowiłam dodać możliwość komentowania newsów. Co prawda tylko przez księgę gości, ale jest to jakaś metoda :)
Zobaczymy, czy się sprawdzi.

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

18 V 10
Czuję się ostatnio jak ślimak na Wielkiej Pardubickiej. Wyciskam z siebie ostatnie poty, śpieszę się, pędzę, a mety jak nie widać, tak nie widać. :)
Ale za to ksiązka ma już zatwierdzony tytuł, o czym spieszę wszystkim donieść. Będzie brzmiał "Kradzione róże". Jak się podoba?

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

19 IV 10
Wszystkich zainteresowanych informuję, że "Czynnik miłości" już jest po redakcji i składzie. A ja... no cóż - nadal zmagam się kolejną książką. Ale juz bliżej niż dalej :)

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

4 IV 10
Wszystkim odwiedzającym moja stronę życzę radosnego świętowania.
Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!

3 III 10
No i wreszcie jest okładka!
Już zatwierdzona, w takiej właśnie szacie książka wyjdzie w lipcu br. Jak Wam się podoba?
Bo mnie bardzo.


27 II 10

Ponieważ dawno już nic nie pisałam na stronie, a okładki "Czynnika Miłości" jakoś nie widać, postanowiłam podzielić się z Wami, Drodzy Goście i Bywalcy, anegdotką z życia auć!tora.

Na początku Autor miał pomysł na scenę.
I rzekł:
Niech pomysł zamieni się w tekst i niech będzie to scena liryczna.
I stało się tak.
Myśli Autora spłynęły przez palce na klawisze, a stamtąd do komputera i stała się scena. A widział Autor, że była dobra.
I tak upłynął wieczór i poranek pierwszego dnia.
Następnie Autor policzył znaki sceny i naliczył ich półtora tysiąca.
I rzekł:
Pokażmy scenę Beta-readerom, aby i oni mogli ją poznać. I rzekli Beta-readerzy:
Scena wprawdzie jest dobra, ale czyż nie ma w niej kilku banałów? I czyż możliwe jest aby mężczyzna rozróżniał kolory?
Wziął sobie Autor do serca słowa Beta-readerów i rozważał je.
I tak upłynął wieczór i poranek drugiego dnia.
Zbudziwszy się poranku Autor rzekł:
Weźmijmy do ręki miecz obosieczny Deletem zwany i usuńmy wszelkie banały i wszelkie złe słowa, aby się już w owej scenie nie znalazły.
I stało się tak.
Usunął Autor banały i odarł scenę z wszelkich niepotrzebnych słów.
Następnie Autor policzył znaki sceny i naliczył ich 857.
I widział Autor, że cięcia były bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek trzeciego dnia.
Następnie przyjrzał się Autor nagiej scenie i wypatrzył Związek Frazeologiczny.
I rzekł:
Związek ów jest nieprawidłowy, zamieńmy go na inny.
I stało się tak.
Spostrzegł jednak Autor, że nowy Związek zawiera słowo, które powtarza się w kolejnym zdaniu.
I zaczął Autor szukać takiego Związku, który nie zawierałby Nieszczęsnego Słowa, lecz nie znalazł.
I tak upłynął wieczór i poranek czwartego dnia.
Następny dzień spędził Autor na poszukiwaniach Synonimu. Synonim ten miałby zastąpić Powtarzające Się Słowo, aby nowy Związek Frazeologiczny mógł wejść do Sceny.
I szukał Autor pracowicie i wytrwale, a wspomagali go Beta-readerzy, lecz nie znaleźli.
I tak upłynął wieczór i poranek piątego dnia.
Następnie Autor raz jeszcze przyjrzał się Scenie i odarł ją ze wszystkich szat, jakimi próbowała przykryć swą nagość. A były tam szaty banałów i szaty niepotrzebnych treści, oraz wiele innych.
I stanęła Scena przed Autorem w całej nagości swojej.
I wtedy Autor poznał prawdę. Scena nie była dobra. Choć udawała ważną, piękną i pełną treści, okazała się marną i brzydką i pustą.
I wypędził Autor scenę z ogrodu scen udanych i z raju scen które zamieszkają w książce.
I tak upłynął wieczór i poranek szóstego dnia.
A dnia siódmego odpoczął Autor po całym swym trudzie i zabrał się za tworzenie Nowej Sceny.
Da capo al fine
J

                                                SKOMENTUJ
                                                CZYTAJ KOMENTARZE

21 I 10

Książka, którą pisałam latem, a która ukaże się w lipcu br. nakladem Naszej Księgarni, ma już/wreszcie(?) tytuł!
Będzie to CZYNNIK MIŁOŚCI.
Jak Wam się podoba?
Okladka wkrótce!


4 I 10
piszeZ powodu bardzo intensywnych prac nad kolejną książką i goniących mnie terminów witam sie ze wszystkimi w tym Nowym Roku bardzo krótko i zdawkowo i natychmiast z powrotem uciekam do pracy.

Cóż jeszcze mogę powiedzieć?

Może:
Cieszmy się piękną zimą i ciągle jeszcze Bożenarodzeniowym nastrojem. Póki jest.zima
Niech nam się szczęści w Nowym Roku!

24 XII 09

zlobekZ okazji Świąt Bożego Narodzenia
wszystkim gościom i bywalcom,
oraz wszystkim moim przyjaciołom i znajomym
składam bardzo serdeczne życzenia.
Niech spotka Was wiele radości
i w tym niezwykłym czasie
i podczas całego nowego 2010 roku!
choinka


30.XI 09

Nie dalej, jak wczoraj napisałam, że znikam i co najmniej do Świąt niczego na stronie robić nie będę, ale - jak to zwykle bywa - zaczęłam stronkę przeglądać i napadło mnie na poprawianie wyglądu Ballad i Romansów Ortograficznych. Tak wiec, wbrew zapewnieniom, coś tam jednak na stronie dłubię, choć to są zmiany raczej kosmetyczne i nie wiem czy dam radę skończyć je do wyjazdu.
Ale odzywam się w aktualnościach dlatego, że właśnie ukazała się kolejna recenzja Nawiedzin i to taka, w której wspomniane jest również moje opowiadanie. Trudno się nie ucieszyć, że zostało dostrzeżone, chociaz to szorcik i maleństwo.
A skoro ja sie cieszę, to nie mogę, drodzy Goście i Bywalcy, nie podzielić się tym z Wami.



29 XI 09

Zaczął się Adwent. A u mnie jak zwykle tyle zajęć, że prace nad stroną siłą rzeczy będą musiały znów poczekać. Bo i kolejna książka do napisania, i wyjazd nad morze (nie było czasu latem, to dlaczego nie teraz? Nie, nie jadę do ciepłych krajów - jak zwykle wybieram się nad nasz Bałtyk. Przynajmniej nie będzie tłoku na plaży ) i mnóstwo innych spraw. Tak wiec ten wpis jest trochę pożegnalny, bo do Bożego Narodzenia nie będę raczej nic zmieniać na stronie.
Życzę wszystkim owocnych przygotowań do Świąt! mors

14 XI 09

Niektórzy pewnie już wiedzą, że lubię "ocalać od zapomnienia", więc zbieram najróżniejsze zapomniane słowa, obyczaje, umiejętności, a nawet (choć w mniejszym stopniu, bo zajmują miejsce) przedmioty. Oczywiście daleko mi do kogoś takiego jak Ojciec Pons z książki Erica Emmanuela Schmitta, ale ten typ mentalności jest mi bliski.
Dla niektórych z uzbieranych rzeczy postanowiłam stworzyć nową podstronę, którą nazwałam: Z Lamusa Paszenoga Mojego Dziadka.
Paszenog to właśnie jedno z zapomnianych słów. Oznacza męża siostry żony.
Mąż mojej praciotki (czyli siostry mojej babci - kolejne zapomniane słowo), czyli mój prapociot (a dla mojego dziadka właśnie paszenog) również lubił gromadzić różne dziwne rzeczy. Między innymi zbierał przed-, po- i międzywojenne wierszyki, dowcipy i tym podobne teksty. Część jego zbiorów dostała się mnie, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką. Widać prapociot wyczuł bratnią duszę w swojej prapociotce :)
Ostatnio, dzięki przeprowadzce, zdołałam odnaleźć owe kartki (schowane głęboko "by nie zginęły"). Niektóre z nich z pewnością zaciekawią nie tylko mnie i te właśnie zamierzam sukcesywnie umieszczać w Lamusie.
Dziś wkleiłam "Gramatykę łacińską". Świetny tekst, niestety odkąd łacina przestałą być obowiazkowa w szkołach, nie jest już tak odbierany, jak był kiedyś.
Przedwojeni czytelnicy czuli na własnej skórze męki nieszczęsnego Hannibala, większość współczesnych może je sobie co najwyżej wyobrażać.
Mój prapociot (zwany po prostu wujkiem) twierdził, że autorką była jego kolezanka z klasy, czy może ze szkoły, ukrywająca się za pseudonimem "Rodeć". Chcąc dowiedzieć się czegoś o autorze szukałam tego wiersza w necie, ale nigdzie nie znalazłam go w całości, pojawiają się ledwie fragmenty i to z błędami. Wszystkie jednak miejsca były zgodne co do tego, że autor nazywał się Rodeć (tak podał mój wujek), bądź też Roduć/Rodoć.
Okazuje się, że albo wujkowi coś się pokręciło, albo tez koleżanka stroiła się w cudze piórka, bo "Rodoć" to pseudonim Mikołaja Biernackiego. Inne jego wierszyki i fraszki można przeczytać TUTAJ.

Aha! Bym była zapomniała. Są już pierwsze recenzje "Nawiedzin", oraz dyskusje na temat antologii.

20/21 X 09

Wszystkich zainteresowanych i kibicujących informuję, że... skończyłam! Oczywiście zostały jeszcze szlify i prace redakcyjne, ale główna część pracy nad książką juz za mną. Teraz to już tylko czysta przyjemność: szykowanie książki do druku.
No i... czas pomyśleć o kolejnej wink 
A w czasie kiedy książka "odleguje" przed ostatecznymi poprawkami, mogę wreszcie wrócić do prac nad stroną. Dawno tu nie było "sprzątane".

9 X 09

No i jest! Trzymam ją w ręku, jeszcze pachnącą... nie, nie farbą drukarską, czymś kwaśnym. Jak pachnie ektoplazma? Dama z okładki uśmiecha się do mnie upiornie, a w środku dzwonkowy dziadek wtyka między strony sękaty nos. Prawdziwie nawiedzona antologia.



9 IX 09

Uwaga! Uwaga! Внимание! Achtung! Atenzione! Attention!
Już za miesiąc, dokładnie 9 października, premiera Nawiedzin, nowej antologii Fabryki Słów. Okładka autorstwa samego Mistrza Achilleosa. A w środku? Trzynaście opowiadań. W tym jedno moje.

4 IX 09

Witam wszystkich po wakacjach!
Wprawdzie nasturcje ciągle jeszcze kwitną, ale pojawiła się juz jarzębina w pełnej krasie, więc wypadałoby zmienić obrazek. Przepraszam, że ostatnio nic nie wpisuję na stronie - bardzo intensywnie pracuję nad nową ksiażką. Mam zamiar postawić ostatnią kropkę jeszcze we wrześniu. Potem tylko szlify. Czy się uda? Trzymajcie kciuki :)

5 VII 09

UWAGA! Na stronie Agnieszki Gil pojawił się KONKURS! Można wygrać egzemplarz Inwazji wirusów lub Wielkiego Napadu. Wystarczy do końca lipca odpowiedzieć na pytanie konkursowe. Życzę szczęścia w losowaniu!
Szczegóły konkursu oraz relacja z GILgotek ---> TUTAJ. Zapraszamy!


10 VI 09

Na stronie Fabryki Słów pojawiła się zapowiedź nowej antologii - "Nawiedziny". Jest tam także i moje opowiadanie.

Zdjęcia z GILgotek juz są dostępne w galerii.

A przy okazji przypominam, ze ciągle jeszcze można głosować na "Il mago del potere", które ukazało się swego czasu w antologii "Białe Szepty".


8 VI 09

Otrzymałam dziś pierwsze zdjęcia z GILgotek i od razu jedno wklejam w aktualnościach. Możecie na nim zobaczyć Agnieszkę Gil - autorkę Dzikiego Szczawiu i Przygody na basenie, a zarazem organzatorkę całej imprezy; kawałek wnętrza wrocławskiej biblioteki przy ul. Żeromskiego, no i mnie.
Pozostałe zdjęcia w najbliższej wolnej chwili umieszczę w galerii, wtedy sami zobaczycie te wspaniałe dzieciaki, a może nawet uda się Wam poczuć atmosferę GILgotek? Jeśli nie, to musicie uwierzyć na słowo, że było miło.

4 VI 09

Czy lubicie łaskotki? A gilgotki? Ja uwielbiam, choć wiem, że są ludzie, którzy tego nie znoszą. Sama znam takowych. Myślę jednak, że GILgotki w wykonaniu Agnieszki Gil mogłyby ucieszyć każdego. Nawet tych, którzy zwykle nie lubią być gilgotani.
Mnie w każdym razie ucieszyły bardzo. Z przyjemnościa odetchnęłam biblioteczną atmosferą, poprzechadzałam się między regałami pełnymi książek, porozmawiałam o nich i z panią Alicją Ozdobą, śliczną, filigranową, nomen omen ozdobą biblioteki przy Żeromskiego i z Agnieszką Gil i z Karoliną Sykulską, kolejną piszącą wrocławianką, która wpadła na GILgotki "dosłownie na minutkę".
Ale najważniejsze były oczywiście dzieciaki! Przyszły, usiadły i... zaczęliśmy naszą rozmowę. O wirusach, o bakteriach, o książkach, o czytaniu i pisaniu.
Dzieciaki okazały się naprawdę wspaniałe. Cieszyły mnie zarówno ich błyskotliwe odpowiedzi, jak i ciekawe pytania. Kto był, ten wie. Kto nie był, niech żałuje.
Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie wkleić choć kilka zdjęć ze spotkania.
Czasu niestety nie miałam wiele, a i wietrzna, chłodna pogoda nie zachęcała do spacerów. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości to naprawić i jeszcze kiedyś pochodzę więcej po Wrocławiu. Lubię to miasto, a niestety nie mam zbyt wielu okazji by w nim bywać.
Na wrocławskim dworcu zauważyłam długi rząd stoisk z ksiazkami. Okazało się, że dopiero co skończyło się bicie rekordu Guinnessa w sprzedaży ksiazek wydawnictwa Ossolineum. Nie pamiętam ile ich sprzedano, ale liczba wydała mi się naprawdę astronomiczna. A nie były to tanie rzeczy.
Obok stoiska z nowymi ksiązkami "Ossolineum", stało chyba z pięć stoisk antykwarycznych (sama sie skusiłam na 4 książki). Jedna z antykwariuszek, która tam dyżurowała już któryś dzień, mówiła, że ludzie kupują ksiązki w ogromnych ilościach i to wcale nie po to by sprzedawac je potem na allegro. Było widać, że wybierają i kupują dla siebie.
- I nie jest prawdą, że przychodza tylko starzy - mówiła antykwariuszka - którzy sięgają po ksiażki znane z dzieciństwa i kupują je z sentymentu. Widzialam wielu młodych ludzi. Przeglądali książki uważnie i wychodzili z całymi naręczami. Niektórzy wracali przez kilka dni i za każdym razem ulegali pokusie by kupić jeszcze choć jedną, dwie książki. Tak więc gadanie, że ludzie nie czytają to bzdura. :)
Bardzo mnie to cieszy. A Was?


UWAGA! Osoby, którym spodobało się moje opowiadanie "Il mago del potere" mogą na nie zagłosować TUTAJ.
Przy głosowaniu trzeba podać swoje nazwisko i email.


28 V 09

Ostatnio rzadziej zaglądam na stronę, bo intensywnie pracuję nad nową powieścią, ale wpadłam dzisiaj, żeby zostawić informację o GILGOTKACH.
Agnieszka Gil, autorka Dzikiego Szczawiu, organizuje w jednej z wrocławskich bibliotek cykliczne spotkania. Oto jak sama pisze o nich na swoim blogu:
Lubię pisać dla dzieci, czytać głośno, bawić się i wyprawiać różne sztuczki okołoliterackie. A gdzie najlepiej wyprawiać takie sztuczki? Nie znam lepszego miejsca niż biblioteka właśnie. I nie musi to być wyłącznie moja twórczość - chętnie i często czytam dzieciom bajki, opowiadania i fragmenty książek różnych autorów.
Tak właśnie zaczęło się brombowanie - w jedną z ciepłych, letnich sobót, zebraliśmy się z grupką dzieci i ich rodzicami w bibliotece we Wrocławiu przy ulicy Żeromskiego. Początkowo miało być jedynie spotkaniem rodziców odwiedzających forum Książki dziecięce, młodzieżowe, na portalu Gazeta.pl, jednak nie sprawdziło się jako forumowe spotkanie, za to rozpoczęło cykl brombowań - tematycznych poczytanek i zabaw organizowanych przeze mnie co ok. dwa miesiące w filii 36 MBP, powtarzanych potem w różnych miejscach. Nazwa pochodzi od znanej wszystkim Bromby z książek Macieja Wojtyszki, a konkretnie od serwisu o książkach dla dzieci i młodzieży Bromba.pl.
Nieco inna sprawa to GILgotki. Biblioteka, co podkreślam zawsze, chętnie i często, to nie tylko miejsce pełne nudnych lektur zadanych przez polonistów. Dla mnie to magiczna komnata, w której każda z książek to drzwi do innego pokoju - innego świata. To również miejsce, w którym możemy spotkać prawdziwych twórców - pisarzy, poetów, ilustratorów, przybywających na spotkania autorskie lub warsztaty. To znakomita okazja do zadania pytań dotyczących ich pracy i nie tylko. Do podziękowania za wyjątkową książkę, otrzymania autografu, dedykacji... GILgotki, czyli Agnieszka Gil zaprasza, to cykl spotkań nieregularnych, ale - mam nadzieję - takich, które uda mi się kontynuować, aby dzieci mogły poznawać twórców z Wrocławia i tych, którzy przybyli spoza naszego miasta, a mieli czas i ochotę nas odwiedzić.


Na takie właśnie GILgotki jestem zaproszona i będę we Wrocławiu w najbliższą środę, trzeciego czerwca.
Przeniesiemy się w świat bakterii i wirusów, na planety Antro i Wirs :)
Będą konkursy, zagadki i masa innych atrakcji. Zapraszam!


7 V 09

Hotentotów ciąg dalszy! Przypadkiem znalazlam historię hotentockiego zabójcy opowiedzianą (jak mniemam) po... korsykańsku! (Co ciekawe Korsykanie twierdzą - a przynajmniej tak twierdzi historyjka, że Hotentoci to tribu germaniche chi’ si so sparte un l’Europa occidentale.) Historyjkę mozna przeczytać tradycyjnie - na stronie łamaczy .


1.V.09

Na stronie łamaczy wkleiłam anegdotkę i filmik o prostocie języka niemieckiego (zwłaszcza w odniesieniu do Hotentotów ;)). Zapraszam.



27 IV 09

Do maja jeszcze kilka dni, ale słowik zaczyna już pierwsze próby wokalne. Postanowiłam podzielić się z Tobą, Miły Gościu, możliwością posłuchania jego spiewu. Wprawdzie to, co w tej chwili słyszysz (o ile masz włączone głośniki), to słowik "zeszłoroczny"; ten którego słyszałam dzisiaj (a być może także wczoraj) na razie dość nieśmiało sobie podśpiewuje; ale jestem pewna, że rozśpiewa się na dobre zanim jeszcze nadejdzie maj.
Także dziś po raz pierwszy usłyszałam kukułkę. Na szczęście w tym roku mnie nie "okukała" ;), ale ostrzegam - w najbliższym czasie lepiej nie wychodĄcie z domu bez pieniędzy. ;)

A może ktoś zna jakieś inne obyczaje lub przesądy związane z kukułką? Na przykład w Estonii uważają, że jeśli ktoś wyjdzie z domu bez śniadania i usłyszy kukułkę, to przez cały dzień będzie go prześladował pech.



23 IV 09

Dziś podpisałam umowę z Fabryką Słów. Antologia, w której pojawi się moje opowiadanie - juz wkrótce! (Albo prawie już wkrótce ;))
Jej tytuł najprawdopodobniej będzie brzmiał "Nawiedziny" i bedzie to baardzo straszna antologia, pełna przerażających opowiadań. Albo trochę mniej przerażających ;). Tak czy inaczej - polecam.


12 IV 09

...Ustąpcie od nas smutki i trosk fale
Gdy Pan, Zbawiciel, Tryumfuje w chwale!
Ojcu swojemu juz uczynił zadość
Nam niesie radość! Alleluja!!!


Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzę wszystkim odwiedzajacym tę stronę wiele radości nie tylko na czas świąteczny, ale na każdy dzień.


9 IV 09

W Fabryce Słów niedługo wyjdzie antologia "Nawiedzony Dom". Wprawdzie nie ma jej jeszcze w zapowiedziach, ale jest już po skladzie i łamaniu. W tejże antologii będzie także moje opowiadanie.


5 IV 09

Palma bije, nie zabije, kosci nie połamie!
Pamiętajcie, chrześcijanie, że za tydzień zmartwychwstanie!

Takim zawołaniem witano się w Niedzielę Palnową na Podlasiu. Połaczone to było z okładaniem się palmami, czyli poświęconymi wierzbowymi gałazkami.
Obrywali zwłaszcza ci, którym rano nie chciało się wstać, od tych, którzy właśnie wrócili z wczesnoporannej mszy.
Nie wiem czy zwyczaj ten przetrwał do dziś, ale chciałabym go "ocalić od zapomnienia".
Wbrew pozorom nie jest on ani naruszeniem nietykalności cielesnej czy też jakimś rodzajem sadyzmu (uderzenie wierzbową gałazką nie boli - palma bije, nie zabije, kości nie połamie), ani też nie jest bezsensownym obyczajem (naukowcy badający techniki zapamiętywania twierdzą, że najdłużej i najlepiej zapamiętuje się wydarzenia połaczone z silnymi emocjami, a do takich nalezy także uderzenie - Pamiętajcie, chrześcijanie, że za tydzień zmartwychwstanie!).
Mój pochodzący z Podlasia Tato czasem budził mnie w ten sposób w poranek Niedzieli Palmowej i choć wtedy nie rozumiałam sensu tego zachowania, zapamiętałam zwyczaj i treść wierszyka. Zawsze było zresztą przy tym smiechu co niemiara i wspomnienie tych wydarzeń przechowuję w sercu jako wielki skarb. Myślę, że czas wprowadzić tę tradycję we własnym domu. A jak Wy sądzicie?


3 IV 09

Republika dzieci oglosiła WYNIKI PLEBISCYTU.
!!! INWAZJA WIRUSÓW znalazła się wśród 10 najlepszych (najbardziej ulubionych) książek dla dzieci i młodzieży prezentowanych w serwisie www.republikadzieci.pl. Zajęła siódme miejsce, po Bajkach dla Idy M. Łozińskiego, a przed Koszmarnym Karolkiem F. Simon.
Załapałam się również do osiemnastki ulubionych polskich autorów. Jest mi naprawdę niezmiernie miło. Wszystkim, ktorzy zagłosowali na mnie i na moje książki, serdecznie dziękuję.

2 IV 09

Oczywiście wczorajszy wpis był żartem primaaprilisowym.
Wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie, dziękuję i oczywiście wszystkich niezmiennie pozdrawiam :D

1 IV 09

No i wreszcie ktoś mnie docenił!. Gratulacje można składać w KSIĘDZE GOŚCI, lub emailem.

29 III 09

Znalazłam w sieci kolejną recenzję Białych Szeptów. O moim "il mago del potere" wypowiada się bardzo pozytywnie, ale UWAGA! jeśli ktoś nie czytał jeszcze książki, to niech na razie tam nie zagląda, bo recenzentka zdradza treść i zakończenie utworów. Ci którzy już czytali, albo którym to nie przeszkadza, mogą zerknąć TUTAJ

28 III 09

Przez ostatnie dni byłam zajęta pewnym tekstem, więc prace nad stroną musiały poczekać. Ale już z powrotem się biorę. Wkleiłam wreszcie obiecane zdjęcia owocującej papryki, a nawet dodałam nowe, "jeszcze ciepłe", bo zrobione dzisiaj, na których widać, że wspomniane owoce zaczynają się czerwienić
Skończyłam też "z grubsza" doszlifowywanie strony z łamaczami. Odrobinę uporządkowałam kolekcję i oczywiście w miarę możliwości będę dodawać nowe elementy.
Jedyny problem to ten, że strona dosyć długo się ładuje. Zastanawiam się co to będzie, gdy kolekcja jeszcze bardziej się rozrośnie. Może powinnam podzielić ją na podstrony?


18 III 09

Uwaga konkurs! Można wygrać książkę!

Serwis internetowy republika dzieci organizuje konkurs z okazji rocznicy urodzin Hansa Christiana Andersena. W tym dniu (2 kwietnia) obchodzony także jest Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Zadaniem konkursowym będzie przesłanie zestawu - propozycji tytułów (od trzech do dziesięciu) książek dla dzieci i młodzieży, w dwóch, bądĄ w jednej z kategorii:
  1. jako najlepszych książek dla dzieci i młodzieży wydanych w Polsce oraz
  2. najlepszych książek dla dzieci i młodzieży prezentowanych w serwisie www.republikadzieci.pl.
Szczegóły oraz regulamin konkursu można znaleĄć TUTAJ.
Jeśli komus spodobała się INWAZJA WIRUSÓW albo WIELKI NAPAD to może na nie zagłosować do trzydziestego marca. Obie książki pasują do obu kategorii. Były prezentowane w republice dzieci 10 maja 08 oraz 6 czerwca 2008.
Spośród osób, które oddały swoje głosy republika dzieci rozlosuje nagrody: 11 książek wydawnictwa Nasza Księgarnia, 4 książki wydawnictwa PAX, oraz 5 książek wydawnictwa Esprit.


16 III 09

Bardzo dziękuję wszystkim za emaile i wpisy do księgi gości. Zmiany na stronie są, ale ostatnio wolniejsze. Zaczęłam pracę nad stronką z łamaczami, aby była bardziej "user friendly" ale wygląda na to, że czeka ją radykalniejsza przebudowa. Dlatego jeszcze przez co najmniej tydzień będzie wyglądała, jak dotychczas.
Poza budową strony zajmuję się też szlifowaniem paru tekścików i oczywiście przeprowadzką, pożerającą większość wolnego czasu.
Moje nowe mieszkanie ma balkon! Wprawdzie mikroskopijny, ale zawsze to prawdziwy balkon, a nie parapet. Już kupiłam skrzynki i wysiałam groszek pachnący zgodnie z zasadą "Kto groch sieje w marcu, ten go zbiera w garncu, kto groch sieje w maju, ten go zbiera w jaju".

10 III 09

Prace nad przebudową strony trwają. Może zmiany nie dokonują się tak szybko jak bym chciała, ale mam nadzieję, że idzie ku lepszemu (jak zwykle - wszelkie uwagi mile widziane) Bardzo dziękuję w tym miejscu Darkowi Rekoszowi (tak, temu od Morsa i Pinky), który (że się posłużę musierowiczowskim określeniem) okazał się sprężyną wydarzeń. Choć strona już od dawna prosiła się o przebudowę, dopiero on, nie tylko mnie do tego działania zmobilizował, ale i podpowiedział parę ciekawych rozwiązań, poddał kilka pomysłow, nauczył paru rzeczy, a nawet zaprojektował nagłówek. Powinnam była o tym napisać juz dawno, ale szlifowałam inne miejsca i do AKTUALNOŚCI doszłam dopiero dziś. Tak więc - dziękuję Darku!

2 III 09

Pierwsze koty za płoty :) Tak, wiem, że teraz strona wygląda okropnie, ale mam nadzieję, że stopniowo nabierze formy. To, co można tu zobaczyć, to ledwie przedsmak tego, co będzie, ale gdyby ktoś był ciekawy, to zapraszam. Ewentualne uwagi i sugestie - jak zwykle mozna zostawiać w KSIĘDZE GOŚCI, lub wysłać do mnie maila.

25.II.09

Ponieważ czasu i tak nie mam na nic (czy Wy tez macie wrażenie, że Ziemia coraz szybciej się kręci?), postanowiłam się tym nie przejmować, tylko stopniowo a sukcesywnie zabrać się za przebudowę strony, bo rozwinęła się "na dziko" i tak tez wygląda.;)
Może się więc zdarzyć, że chwilami będą się na niej działy dziwne rzeczy, coś zniknie, cos nie będzie chwilowo funkcjonować, albo będzie nieczytelne. Mam nadzieję, że nie potrwa to długo, ale do Wielkanocy co najmniej. (No, tak mnie jakoś naszło na wiosenne porządki, chociaż za oknem aura zupełnie nie wiosenna.)

16 II 09

W AfreeKanie było naprawdę miło. TUTAJ jest relacja. Ciekawie zrobiło się pod koniec, kiedy był czas na pytania przybyłych gości. Wprawdzie - jak to zwykle bywa - mało kto rwał się do zadawania pytań (nieśmiałość?) i miałam tylko jednego interlokutora, ale za to dotknął on bardzo ciekawego zagadnienia: Po co piszę? Co moje książki dają innym? Czy ma sens opowiadanie historii, które zostały na różny sposób opisane już tysiące razy? Co jest nowatorskiego w moich w porównaniu z innymi? Dlaczego nie piszę jak Masłowska albo Nahacz, tylko tak "zwyczajnie"?
Oczywiście odpowiedziałam, ale pytanie jest na tyle interesujące, że postanowiłam je tutaj przytoczyć. Wydaje mi się, że choć nie zdołałam zacytować pytania w dosłownej formie, to nie pominęłam niczego istotnego.
Dlaczego je przytaczam? Bo ciekawa jestem opinii innych, zwłaszcza tych, którzy tez piszą. Właściwie po co piszemy?
Ciekawa jestem też opinii tych, którzy przede wszystkim czytają. Po co czytamy? Dlaczego sięgamy akurat po tę a nie inną książkę? Co nam daje lektura konkretnego tekstu?
Pewnie, że można odpowiedzieć jak alpinista pytany czemu chodzi po górach - "Bo są"
Ale może warto by się nad tym pytaniem zastanowić? A może nawet podyskutować?
Pięknie podsumował to zagadnienie obecny na spotkaniu redaktor Tomasz Kostro - na dobrą sprawę wszystko zostało już opowiedziane przez Homera. A jednak te same historie powielane są od tysiącleci w różnych konfiguracjach i dekoracjach. I ciągle znajdują się chętni by ich słuchać. I jeśli jeszcze przy ciekawie opowiedzianej historii (np. pt. "Jedna pani miała dziecko")czytelnik się czegoś dowie w przystępnej formie (vide Szklarski i jego "Tomki") albo dobrze bawi - to czegóż chcieć więcej? Choć oczywiście raz na sto lat zdarza się geniusz, który opowiada historię typu "Jedna pani miała dziecko" w sposób dotąd niespotykany, nowatorski i absolutnie genialny.
Ale to już zupełnie inna historia.

Zapraszam do dyskusji. Na przykład w ramach KSIĘGI GOŚCI.
Można też wysłać do mnie e-mail .

3 II 09

W sieci pojawiły się pierwsze recenzje Białych Szeptów. Oto jedna z nich. A TU inna.
Jest też i TAKA
A skoro już tu jestem, to przypominam, że już w najbliższy poniedziałek tj. 9 lutego o godzinie 18:00, będę w Afreekanie w Sosnowcu. Spotkanie jest otwarte, więc każdy może przyjść. Będziemy rozmawiać zarówno o "Białych Szeptach", jak i o "Sześć Dominika". Zapraszam w imieniu swoim i organizatorów.

20 I 09

Na stronie merlina ukazała się dość obszerna recenzja "Sześć Dominika". A ja nadal Przecëgóm sã.

3 I 09

Nowy, 2009 rok przyszedł nie wiadomo kiedy.
Dopiero co pisaliśmy w datach "2008" albo "08", a tu proszę! Już nawet nie będę stwierdzać, że "dopiero co" obchodziliśmy przełom wieków.
łubuduZaczął się, jak zwykle, z wielkim hukiem, dzięki powszechnej dostępności fajerwerków - większym niż rok temu.
(Muszę się przyznać, że i ja miałam w tym swój skromny udział, choć starałam się wybierać te mniej hałaśliwe, za to ładnie błyskające)
Zauważyłam też "nową świecką tradycję" polegająca na tłuczeniu o chodnik butelek po szampanie (przeważnie "Sowietskoje igristoje" cóż - jaki szampan, taka kultura hmm).
Jaki będzie ten NOWY ROK? Jak zawsze, towarzyszy nam nadzieja, że lepszy niż ten, który minął.(Nawet jeśli ten, który minął, nie był taki zły.)
Życzę więc tego i sobie i wszystkim odwiedzającym moją stronę.

Równocześnie muszę przeprosić bywalców, że w najbliższym czasie strona będzie rzadziej aktualizowana. To, że nie mam czasu, to nic nowego ;) jednak ostatnio, że się tak wyrażę, nie mam go "bardziej", ponieważ, jakby powiedzieli Kaszëbi: Przecëgóm sã.
Innymi słowy - mam na głowie przeprowadzkę. A to czasochłonna zabawa
Zatem, skoro nie potrafię powiedzieć z jaką częstotliwością będę aktualizować wpisy, już teraz chcę zaprosić wszystkich bywalców i gości z Sosnowca i okolic na KANApę literacką w Afreekanie. Będę tam gościć 9 lutego o godzinie 18




Archiwum

-->ZOBACZ WPISYZ 2008 roku
-->WPISY z 2007 roku